Paradoks na Żoliborzu. Teren miał służyć zieleni, ale zaczęto od jej wycinki
Przy ul. Włościańskiej 9 w Warszawie od kilku dni trwa uporządkowywanie terenu, który przez lata był zaniedbany i służył jako nieformalna przestrzeń dla osób spożywających alkohol. Zgodnie z informacją udzieloną przez Tomasza Mielcarza, Zastępcę Burmistrza Dzielnicy Żoliborz odpowiedzialnego za Wydział Ochrony Środowiska, działka została wynajęta przez firmę świadczącą usługi pielęgnacji zieleni na rzecz dzielnicy.
Na miejscu powstaje baza sprzętowa i materiałowa tej firmy. Jej obowiązkiem ma być dbałość o teren i jego zabezpieczenie. Celem – jak zapewnia sam samorządowiec – jest uporządkowanie przestrzeni i wyeliminowanie uciążliwego zjawiska gromadzenia się osób nadużywających alkoholu.
Wycięte drzewa i puste podwórko. Gdzie ta zieleń?
Paradoks sytuacji uderza jednak już na pierwszy rzut oka. Choć firma ma zajmować się pielęgnacją zieleni, pierwszym krokiem była wycinka drzew i ogrodzenie działki siatką, co wzbudziło zdziwienie i niepokój mieszkańców. Na zdjęciach widać ścięte pnie, ułożone stosy gałęzi i ogołoconą przestrzeń, która wcześniej – mimo zaniedbania – była naturalnym miejscem zieleni.
W komentarzach mieszkańców pojawiają się pytania: czy w imię walki o porządek trzeba było usuwać drzewa? Czy firma odpowiedzialna za „pielęgnację zieleni” nie powinna zacząć od jej ochrony, zamiast dewastacji?
Pielęgnacja zieleni, która zaczyna się od wycinki?
Cała sytuacja pokazuje sprzeczność pomiędzy deklaracjami a działaniami. Formalnie chodzi o bezpieczeństwo i porządek – realnie, w pierwszej kolejności znikają drzewa, które miały być chronione. To przykład typowego miejskiego paradoksu, w którym ekologia często przegrywa z pragmatyzmem lub złym planowaniem.
Choć intencje władz dzielnicy mogą być dobre, działania w terenie powinny być przeprowadzane z większą wrażliwością i transparentnością – szczególnie w tak świadomej ekologicznie społeczności jak Żoliborz.
Napisz komentarz
Komentarze